
środa, 29 września 2010
poniedziałek, 27 września 2010
czwartek, 23 września 2010
Czerwone niczym wino...
środa, 22 września 2010
Takie rzeczy tylko u mnie... Zapraszam serdecznie
Ale tytuł co? Musze to z siebie wyrzucić, bo mnie normalnie trafi. A że mam już 16 obserwatorów to jako egocentryk postanowiłam podzielić się z wami moimi niezwykłymi przygodami, które jak twierdzi moja bliska znajoma dzieją się tylko u mnie. A więc:
Przygoda nr 1.
Działo się to dwa tygodnie temu. Miałam bardzo ważne spotkanie w Warszawie więc byłam ostro zestresowana. Od rana wszystko szło nie tak jak trzeba. Mąż zaspał do pracy(1 raz w życiu)2 wywaliło nam grzejnik (pod którym stały moje jedyne jesienne buty) Zakładam je i co??? Woda. Myślę..hmmm Karo by mi nie nasikała, nie dała by rady...To pozostaje 1 opcja grzejnik. Ale że byłam już spóźniona na autobus to pognałam jak dzika (grzejnik i Karo zostali z babcią). Jadę do tej Warszawy a po drodze korki,jakich nie wiedziałam nie wiem ile czasu. Jak już dotarłam do centrum szukam autobusu 505 (bo mąż mi taki wypisał na kartce) wypisał drugi ale drugim to sie nie wyrobie. Toteż biegam jak dzika na centralnym, wpadam do autobusu i pytam jakiegoś kierowce skąd odchodzi to 505 a on co? WYCOFALI!!!! Nooooooo Ale spokój mam jeszcze 30 min. Jakaś pani miła mówi że dojadę tym autobusem. To jadę ufna, (ale zerkam na rozpiskę) czasu coraz mniej. Nie wiem gdzie jestem. Pytam kogos z boku, bo pani mnie uspokaja, ale ja jakoś spokojna nie jestem. Mówią że trzeba wysiąść i w drugą stronę jechać. Wysiadam i mam przejść rzez pasy jakieś 30m a tam??? Ten autobus co w nim powinnam już być co zrobił? Odjechał bezczelny jeden. A ja w tych bucikach na obcasikach co noski odkryte mają stoję i patrzę jak odjeżdża (bo czerwone mam i głupia nie jestem pod samochody rzucać się nie będę, nawet te markowe). Więc idę na przystanek, nie wiem gdzie jestem serio a mam mapę, bo jakaś pani przejęta mną w autobusie dała mi w prezencie (musiałam wyglądać żałośnie). Postanowiłam że zadzwonię, powiem że się spóźnię. Toteż dzwonie i co???? TO SPOTKANIE JEST ZA TYDZIEŃ!!! Jak ja się śmiałam. Tak to jest czytać ze zrozumieniem.
2 PRZYGODA: To szybko. Zamówiłam maszynę do szycia na allegro. Wcześniej upewniłam się czy warto itp. Kurier przywiózł do pracy, więc nie rozpakowałam od razu (strasznie duże pudło było) Cieszyłam się jak głupia i wszyscy mieli ze mnie ubaw. Ale najlepszy ubaw miał mój mąż, kiedy rozpakował pudło i co??? Nikt nie ma takiej maszyny. Moja posiada m.in funkcje: odgrzania kiełbaski, podgrzania obiadu, grila zrobić też mogę. Nieźle co???? A pragnę podkreślić, że oni mikrofalówek w swojej ofercie nie mieli.
Wczoraj wreszcie ją wymienili. Ale co? Instrukcji, pokrowca, gwarancji i paragonu BRAK! Normalnie dzwonie do nich i mówię a oni:
-"Pani nazwisko"
-................
-" O matko"
Myślicie ze im posłałam??? Nie ja się tylko śmiałam i powiedziałam że się nie ciesze i żeby mailem przesłali instrukcjie bo nitki nie potrafię wsadzić.
To pozdrawiam i życzę miłego dnia
Przygoda nr 1.
Działo się to dwa tygodnie temu. Miałam bardzo ważne spotkanie w Warszawie więc byłam ostro zestresowana. Od rana wszystko szło nie tak jak trzeba. Mąż zaspał do pracy(1 raz w życiu)2 wywaliło nam grzejnik (pod którym stały moje jedyne jesienne buty) Zakładam je i co??? Woda. Myślę..hmmm Karo by mi nie nasikała, nie dała by rady...To pozostaje 1 opcja grzejnik. Ale że byłam już spóźniona na autobus to pognałam jak dzika (grzejnik i Karo zostali z babcią). Jadę do tej Warszawy a po drodze korki,jakich nie wiedziałam nie wiem ile czasu. Jak już dotarłam do centrum szukam autobusu 505 (bo mąż mi taki wypisał na kartce) wypisał drugi ale drugim to sie nie wyrobie. Toteż biegam jak dzika na centralnym, wpadam do autobusu i pytam jakiegoś kierowce skąd odchodzi to 505 a on co? WYCOFALI!!!! Nooooooo Ale spokój mam jeszcze 30 min. Jakaś pani miła mówi że dojadę tym autobusem. To jadę ufna, (ale zerkam na rozpiskę) czasu coraz mniej. Nie wiem gdzie jestem. Pytam kogos z boku, bo pani mnie uspokaja, ale ja jakoś spokojna nie jestem. Mówią że trzeba wysiąść i w drugą stronę jechać. Wysiadam i mam przejść rzez pasy jakieś 30m a tam??? Ten autobus co w nim powinnam już być co zrobił? Odjechał bezczelny jeden. A ja w tych bucikach na obcasikach co noski odkryte mają stoję i patrzę jak odjeżdża (bo czerwone mam i głupia nie jestem pod samochody rzucać się nie będę, nawet te markowe). Więc idę na przystanek, nie wiem gdzie jestem serio a mam mapę, bo jakaś pani przejęta mną w autobusie dała mi w prezencie (musiałam wyglądać żałośnie). Postanowiłam że zadzwonię, powiem że się spóźnię. Toteż dzwonie i co???? TO SPOTKANIE JEST ZA TYDZIEŃ!!! Jak ja się śmiałam. Tak to jest czytać ze zrozumieniem.
2 PRZYGODA: To szybko. Zamówiłam maszynę do szycia na allegro. Wcześniej upewniłam się czy warto itp. Kurier przywiózł do pracy, więc nie rozpakowałam od razu (strasznie duże pudło było) Cieszyłam się jak głupia i wszyscy mieli ze mnie ubaw. Ale najlepszy ubaw miał mój mąż, kiedy rozpakował pudło i co??? Nikt nie ma takiej maszyny. Moja posiada m.in funkcje: odgrzania kiełbaski, podgrzania obiadu, grila zrobić też mogę. Nieźle co???? A pragnę podkreślić, że oni mikrofalówek w swojej ofercie nie mieli.
Wczoraj wreszcie ją wymienili. Ale co? Instrukcji, pokrowca, gwarancji i paragonu BRAK! Normalnie dzwonie do nich i mówię a oni:
-"Pani nazwisko"
-................
-" O matko"
Myślicie ze im posłałam??? Nie ja się tylko śmiałam i powiedziałam że się nie ciesze i żeby mailem przesłali instrukcjie bo nitki nie potrafię wsadzić.
To pozdrawiam i życzę miłego dnia
poniedziałek, 20 września 2010
Mam wymarzoną szafeczkę na papier 30x30
niedziela, 19 września 2010
Na wyzwanie SP
poniedziałek, 13 września 2010
Na szybko
środa, 8 września 2010

Anna Jantar
Przetańczyć z tobą chcę całą noc
Przetańczyć z tobą chcę całą noc
I nie opuszczę cię już na krok
Czekałam jak we śnie, abyś ty objął mnie
Więc teraz już wszystko wiesz
Przetańczyć z tobą chcę całą noc
Niech na nas gapią się, no i co?
Już każdy o tym wie, że ty też kochasz mnie
Więc wszystkim na złość przetańczmy tę noc
Bo życie tak krótkie jest
Ja za tę noc chętnie oddam pięć najpiękniejszych lat
Nie liczy dni kto szczęście swe śnił
Stąd taki gest dzisiaj mam
Przetańczyć z tobą chcę całą noc
Wirować jak twój cień cały rok
Niech inni idą spać, a my tak razem w takt
Wraz z nocą odchodźmy w świat
Ja za tę noc chętnie oddam pięć najpiękniejszych lat
Nie liczy dni kto szczęście swe śnił
Stąd taki gest dzisiaj mam
Przetańczyć z tobą chcę całą noc
I nie opuszczę cię już na krok
Czekałam jak we śnie, abyś ty objął mnie
Więc tak jak chce los, przetańczmy tę noc
Bo życie tak krótkie jest
Obraz już bardzo dawno wyhaftowany. Czeka na oprawę(pewnie się nie doczeka)
Tak mi dzisiaj w sercu gra. Mój mężuś ma dziś imieninki. Idę cosik zdziałać miłego. A niech ma od tej swojej "kochanej" żonki. Buziaki ciepłe śle
wtorek, 7 września 2010
pudełkowo
poniedziałek, 6 września 2010
Już prawie doszłam do siebie..
Dziękuję Wam za miłe słowa. Bardzo dużo dla mnie znaczą. Nawet nie podejrzewałam że jestem taka słaba psychicznie. Ubiegły tydzień mnie wykończył. Mam nadzieje że ten będzie udany.
Co do losowania to szukałam maszyny losującej i wykorzystałam moją Karo jako że na cyferkach się nie zna to każdy miał szanse:)
Wygrała Naomi:)(nr 2).
Kochani przepraszam że nie mam zdjęć ale jakiś chomik (mam już pewne podejrzenia) zachomikował mi blu i nie mam jak zgrać na kompa:(
A..I jeszcze ... Poproszę o wszystkie osoby biorące udział w moim losowaniu o przesłanie adresu gdyż tak jak obiecałam wyślę coś na pocieszenie. Napiszcie kochane czy chciałybyście coś z biżu czy z papieru.
Pozdrawiam i dziękuję za wszystkie miłe słowa.
Co do losowania to szukałam maszyny losującej i wykorzystałam moją Karo jako że na cyferkach się nie zna to każdy miał szanse:)
Wygrała Naomi:)(nr 2).
Kochani przepraszam że nie mam zdjęć ale jakiś chomik (mam już pewne podejrzenia) zachomikował mi blu i nie mam jak zgrać na kompa:(
A..I jeszcze ... Poproszę o wszystkie osoby biorące udział w moim losowaniu o przesłanie adresu gdyż tak jak obiecałam wyślę coś na pocieszenie. Napiszcie kochane czy chciałybyście coś z biżu czy z papieru.
Pozdrawiam i dziękuję za wszystkie miłe słowa.
czwartek, 2 września 2010
Małe przeprosiny
Kochani przepraszam za te przeciąganie sprawy candy i nieobecność na Waszych i moim blogu. Ostatnio w moim życiu bardzo dużo się dzieje i nie mogę złapać oddechu. Dziś byłam jako świadek na rozwodzie mojej kuzynki. Pierwszy raz w sądzie. (nie na darmo oglądało się "Sędzię Marię Wesołowską" :)To taki mały żarcik. Bo na żarty to mi się nie zbiera. To takie smutne 5 lat temu bawiłam na ich weselu a teraz musiałam zeznawać w sądzie przeciw temu małżeństwu. To było dla mnie bardzo trudne. Nadal nie mogę się pozbierać. Dlaczego ludzie są tacy głupi i nie potrafią rozejść się spokojnie...
Wyniki i resztę obiecuję jutro a dla każdego jakiś smakołyk się znajdzie. Pozdrawiam
Wyniki i resztę obiecuję jutro a dla każdego jakiś smakołyk się znajdzie. Pozdrawiam
Subskrybuj:
Posty (Atom)